Już od długiego czasu moje myśli zaprząta nauka francuskiego.
Jestem co do tego zdecydowana i zmotywowana, ale wciąż brakuje mi jakiegoś impulsu by zacząć, planu działania, pomysłu. Czy kupić jakieś książki ( jeśli tak, to jakie? ), czy może tylko oglądać telewizję po francusku, filmy z napisami, analizować tłumaczenia, odrzucając jakby gramatykę, czy też uczyć się poszczególnych słówek bez umiejętności zestawienia ich w całość? Bardzo trudno mi się zdecydować, tym bardziej, że ogranicza mnie czas, poza tym muszę zacząć zupełnie od początku.
Macie jakieś pomysły, coś godnego polecenia? Szkoła językowa niestety od razu odpada, jednak poważnie zastanawiam się nad kursem korespondencyjnym ESKK, czy ktoś z Was miał z nim do czynienia? Z góry dziękuję za pomoc. :)
A tak w ramach prywaty zupełnej to byłam przez trzy dni na wycieczce w górach, Bielsko-Biała, Szyndzielnia, Klimczok, Błatnia. Ma to swój urok, szczególnie zakochałam się w jednym miejscu, wielkiej polanie z panoramą na miasto, gdzie można poczuć jakby bliżej nieba. Zaczynam coraz bardziej doceniać te miejsca, mimo że zwykle od razu mówiłam "nie" i byłam zdecydowana na morze. Szkoda tylko, że nie miałam możliwości tam czytać książek...
Pozdrawiam Was serdecznie. :)
Ja polecam książkę z płytą Beaty Pawlikowskiej "Blondynka na językach- Francuski" :)
OdpowiedzUsuńFrancuski jest fantastycznym językiem, ale i bardzo trudnym. Ja chodze do szkoly jezykowej i wiem jak ciezko jest opanowac wszystko. Ale mysle, ze podrecznik + nauka slowek + filmy bedzie bardzo super !
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i całuje