Pierwszy miesiąc na blogu, więc i pierwsze podsumowanie
Maj był wyjątkowo intesywnym miesiącem, minął niesamowicie szybko i męcząco dla mnie.
Jak wyglądają moje postanowienia i ich realizacja?
Ćwiczenia:
A6W-niestety wytrwałam zaledwie do 9 dnia, później wyjazd "uniemożliwił mi" kontynuację, jednak zamiennie zaczęłam codziennie robić zwykłe brzuszki. Z wyprostowanymi nogami do góry, bądź ugiętymi w kolanach, w powietrzu.
Jazda na rowerze- z tego jestem dumna, udaje mi się min. 2x w tygodniu zrobić porządny trening interwałowy z całą gamą ćwiczeń na nogi "po", oraz rozciąganiem. Daje mi to wiele radości o dziwo.
Nauka:
Języki-zupełna porażka. Moim jedynym "dokonaniem" było przetłumaczenie kilku stron książki o Marilyn Monroe. Do poprawy!
Jeżeli chodzi o język francuski to w najbliższym czasie zamierzam zaoszczędzić na książki do nauki i zacząć ją od lipca; odpuszczam ESKK.
Szkoła-udawało mi się w większości być przygotowaną na wszystko, jednak ciągle mam problemy z regularnością, nad tym trzeba popracować.
Wos-leży i kwiczy.
Matematyka-zrobiłam kilka testów maturalnych, zadania z różnych zbiorów, zaliczone.
Projekt denko:
Pilnowałam się, nie kupowałam żadnych nowych balsamów, peelingów,...
Niedługo będzie post. :)
Kultura:
Filmy-tutaj było dobrze, obejrzałam Podaj dalej, Zaklinacz koni, Rain Man, Absolwent, Księga Diny, Autor Widmo, Między światami, Lourdes. 8/5, więc wynik bardzo dobry. :) Jeżeli zechcecie recenzję któregoś z nich to napiszcie w komentarzach, chętnie przygotuję.
Książki- wynik średni. Przeczytałam Moje projekcje Wojciecha Kuczoka, Po Zmierzchu Murakamiego, Czy mężczyźni są światu potrzebni? Wiśniewskiego. 3/5, mam nadzieję, że w czerwcu będzie lepiej.
A jak u Was wygląda podsumowanie miesiąca? Jesteście zadowolone?
P.s. niedługo recenzja szminek Rimmel by Kate Moss.
Blairinne's life
sobota, 2 czerwca 2012
piątek, 25 maja 2012
Nauka francuskiego; ESKK
Już od długiego czasu moje myśli zaprząta nauka francuskiego.
Jestem co do tego zdecydowana i zmotywowana, ale wciąż brakuje mi jakiegoś impulsu by zacząć, planu działania, pomysłu. Czy kupić jakieś książki ( jeśli tak, to jakie? ), czy może tylko oglądać telewizję po francusku, filmy z napisami, analizować tłumaczenia, odrzucając jakby gramatykę, czy też uczyć się poszczególnych słówek bez umiejętności zestawienia ich w całość? Bardzo trudno mi się zdecydować, tym bardziej, że ogranicza mnie czas, poza tym muszę zacząć zupełnie od początku.
Macie jakieś pomysły, coś godnego polecenia? Szkoła językowa niestety od razu odpada, jednak poważnie zastanawiam się nad kursem korespondencyjnym ESKK, czy ktoś z Was miał z nim do czynienia? Z góry dziękuję za pomoc. :)
A tak w ramach prywaty zupełnej to byłam przez trzy dni na wycieczce w górach, Bielsko-Biała, Szyndzielnia, Klimczok, Błatnia. Ma to swój urok, szczególnie zakochałam się w jednym miejscu, wielkiej polanie z panoramą na miasto, gdzie można poczuć jakby bliżej nieba. Zaczynam coraz bardziej doceniać te miejsca, mimo że zwykle od razu mówiłam "nie" i byłam zdecydowana na morze. Szkoda tylko, że nie miałam możliwości tam czytać książek...
Pozdrawiam Was serdecznie. :)
Jestem co do tego zdecydowana i zmotywowana, ale wciąż brakuje mi jakiegoś impulsu by zacząć, planu działania, pomysłu. Czy kupić jakieś książki ( jeśli tak, to jakie? ), czy może tylko oglądać telewizję po francusku, filmy z napisami, analizować tłumaczenia, odrzucając jakby gramatykę, czy też uczyć się poszczególnych słówek bez umiejętności zestawienia ich w całość? Bardzo trudno mi się zdecydować, tym bardziej, że ogranicza mnie czas, poza tym muszę zacząć zupełnie od początku.
Macie jakieś pomysły, coś godnego polecenia? Szkoła językowa niestety od razu odpada, jednak poważnie zastanawiam się nad kursem korespondencyjnym ESKK, czy ktoś z Was miał z nim do czynienia? Z góry dziękuję za pomoc. :)
A tak w ramach prywaty zupełnej to byłam przez trzy dni na wycieczce w górach, Bielsko-Biała, Szyndzielnia, Klimczok, Błatnia. Ma to swój urok, szczególnie zakochałam się w jednym miejscu, wielkiej polanie z panoramą na miasto, gdzie można poczuć jakby bliżej nieba. Zaczynam coraz bardziej doceniać te miejsca, mimo że zwykle od razu mówiłam "nie" i byłam zdecydowana na morze. Szkoda tylko, że nie miałam możliwości tam czytać książek...
Pozdrawiam Was serdecznie. :)
piątek, 18 maja 2012
Produkty do demakijażu-denko i recenzja
Dzisiaj postanowiłam przygotować krótką recenzję kilku produktów do demakijażu, któych używałam w ostatnich miesiącach, a które osiągnęły już dno, więc są gotowe do oceny. Zapraszam :)
| Ziaja, Sopot spa płyn micelarny, ok. 9 zł |
Oto pierwszy produkt, myślę, że niezwykle popularny w Polsce. Jego zaletami są przede wszystkim niska cena oraz dostępność- w końcu to Ziaja. Bardzo podoba mi się opakowanie, jest poręczne, pojemność nadaje się także na podróże, a niebieska buteleczka przypomina morze, kojarzy się z wakacjami. Jednak myslę, że to tylko detale, więc przejdźmy do konkretów.
Kompletnie nie nadaje się do demakijażu oka-wywołał u mnie spore podrażnienie.
Zmywa makijaż, jednak trzeba się nieźle napracować by usunąć go całkowicie-zwykle trzeba zużyć conajmniej 3,4(!) wacików, a mimo to miałam wrażenie, że jakieś pozostałości nadal są.
W związku z czym niestety na nic ta niska cena skoro jest mało wydajny. Na szczęście nie powoduje zaczerwienienia skóry, nie podrażnił jej w żaden sposób, nie zauważyłam większego wpływu tego produktu na moją cerę.
Podsumowując: spodziewałam się czegoś dużo lepszego, na pewno nie sięgnę po niego kolejny raz mimo atrakcyjnej ceny i licznych pochwał.
| Ziaja, mleczko nagietkowe do demakijażu, ok. 9 zł |
Kolejnym produktem, którego używałam jest mleczko do demakijażu z nagietkiem, również firmy Ziaja.
Tak jak poprzednik nie sprawdza się przy demakijażu oczu-nie wywołał u mnie co prawda takiego podrażnienia jak sopot spa, jednak kompletnie nie radził sobie z mascarą, a co dopiero eyelinerem. Ponadto pozostawiał tłusty osad na oku, czego nieznoszę. Jeżeli chodzi o demakijaż całej twarzy to radzi sobie przeciętnie-efekt jest porównywalny do w/w płynu, więc jedyną różnicą którą dostrzegam jest konsystencja (mleczko) i zapach-ten jest bardziej wyczuwalny. Mam też wrażenie że mleczko było wydajniejsze niż płyn miceralny, ale to niewielka różnica.
| Bourjois, płyn micelarny do demakijażu, ok. 14 zł |
Ostanim produktem jest mój zdecydowany faworyt. Produkt po który zresztą sięgnęłam już trzeci raz, co mówi samo za siebie. Płyn micelarny o niewyczuwalnym zapachu, bardzo skutecznie zmywa makijaż, bywa porównywany do Biodermy (niestety sama nie testowałam, więc nie mogę obiektywnie stwierdzić), radzi sobie zarówno z codziennym makijażem jak i tym cięższym, wodoodpornymi kosmetykami. Nie podrażnia ani mojej cery, ani okolic oczu, nie wpływa też niekorzystnie na stan skóry. Jest dość wydajny, ma przystępną cenę i bardzo go polecam, bo dotychczas nie znalazłam lepszego.
wtorek, 15 maja 2012
Półmetek maja; Między światami
Dziś po niedługim czasie od początku mojego "projektu" mogę na chwilę przystanąć i spojrzeć na to z boku.
Krytycznym (!) okiem. Na pewno na plus jest to, że ćwiczę A6W. Ponadto jeżdzę na rowerku, trenuję interwały i jestem z tego naprawdę zadowolona. Mniej słodzę, ograniczyłam jeszcze bardziej słodycze i widzę efekty. :) :)
Niestety w natłoku pracy kompletnie odeszło na bok moje czytanie o oglądanie filmów, mam tragiczne zaległości i muszę to zmienić.
Wciąż mam także zły stosunek do nauki języków, okładam to na "później", a przecież mam się uczyć tu i teraz!
Muszę lepiej organizować sobie czas, zbyt dużo go poświęcam na takie "puste" godziny. Powinnam oddzielić relaks od pracy grubą linią i trzymać się tego, nie spędzać kolejnych dni w takim zawieszeniu i niespełnieniu.
Potrzebuję motywacji do zorganizowania się.
Jeżeli chodzi o kącik filmowy:
Miałam okazję obejrzeć Między światami, film który miał w Polsce premierę ponad rok temu i bardzo mnie wtedy zainteresował. Już sam plakat wygląda niezwykle obiecująco, więc spodziewałam się czegoś naprawdę dobrego.
Krytycznym (!) okiem. Na pewno na plus jest to, że ćwiczę A6W. Ponadto jeżdzę na rowerku, trenuję interwały i jestem z tego naprawdę zadowolona. Mniej słodzę, ograniczyłam jeszcze bardziej słodycze i widzę efekty. :) :)
Niestety w natłoku pracy kompletnie odeszło na bok moje czytanie o oglądanie filmów, mam tragiczne zaległości i muszę to zmienić.
Wciąż mam także zły stosunek do nauki języków, okładam to na "później", a przecież mam się uczyć tu i teraz!
Muszę lepiej organizować sobie czas, zbyt dużo go poświęcam na takie "puste" godziny. Powinnam oddzielić relaks od pracy grubą linią i trzymać się tego, nie spędzać kolejnych dni w takim zawieszeniu i niespełnieniu.
Potrzebuję motywacji do zorganizowania się.
Jeżeli chodzi o kącik filmowy:
Miałam okazję obejrzeć Między światami, film który miał w Polsce premierę ponad rok temu i bardzo mnie wtedy zainteresował. Już sam plakat wygląda niezwykle obiecująco, więc spodziewałam się czegoś naprawdę dobrego.
Niestety spotkał mnie zawód. Dlaczego? Film porusza problem utraty dziecka, jednakże dodatkowo miał "zahaczać" o tematykę życia po śmierci, zawieszenia między światami, cóż, w głowie miałam obrazy niczym z Alicji w Krainie Czarów, a w filmie było całej tej fantastycznej otoczki tak naprawdę nie wiele. Jedyne co trzymało wszystko "do kupy" to gra Nicole Kidman-ona była osią tego filmu, skupiskiem emocji, właściwie jedynym punktem wartym uwagi w tej produkcji. Myślę, że zamysł był dobry, ale niestety powstał taki misz masz małych elementów, które rozwinięte stworzyłyby naprawdę dobry obraz, a otrzymaliśmy zaledwie tego namiastkę.
sobota, 5 maja 2012
Początek
Zachęcona czytaniem innych blogów o samorozwoju, ale też wszelakiej innej tematyki postanowiłam w końcu zebrać się w sobie i również coś stworzyć. Mam nadzieję, że pomoże mi to w osiąganiu moich celów, doda więcej motywacji.
Może na początek coś o mnie...mieszkam w "zwyczajnym" mieście, nie jest to wielka metropolia, ale też nie mogę powiedzieć, że zabita deskami mieścina. :) Uczę się w liceum ogólnokształcącym na profilu matematyczno-fizycznym, za rok będę pisała maturę. Również za rok planuję wyjazd jak Au paire do Wielkiej Brytanii. Mam wiele zainteresowań, jednak brakuje mi takiego "konika", czegoś w czym mogę być najlepsza, ukierunkować się. Mam nadzieję, że przyjdzie z czasem. :) Póki co nie chcę się bardziej rozpisywać, wierzę, że ktoś będzie miał ochotę to czytać i serdecznie do tego zapraszam.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)